
Przestańmy pozwalać, by nasza przestrzeń na zewnątrz stanęła w bezużyteczności zimą. To irytujące widoki – piękna przestrzeń do jedzenia stoi pusta tylko dlatego, że spadła temperatura. Większość ludzi próbuje rozwiązać ten problem za pomocą standardowych grzejników, ale istnieje tu problem: te urządzenia usiłują ogrzać powietrze. W otwartej przestrzeni ciepło znika natychmiast, gdy pojawi się wietrzyk. To jak próba napełnienia wiadra z dziurą na dnie.
My postępujemy inaczej. Używamy grzejników infrarażowych z lustrzanymi reflektorami. Zamiast walczyć z wiatrem, te urządzenia kierują ciepło prosto na gości. Nie ma znaczenia, czy powietrze jest lodowate – ludzie od razu czują ciepło.
Sekret luster
Oto jak to naprawdę działa. Zwykła lampa infrarażowa emituje ciepło we wszystkich kierunkach. Jeśli umieścimy ją na suficie, połowa tej energii idzie na ogrzewanie sufitu. To strata energii. Nasze urządzenia wykorzystują lustra, aby przechwycić ciepło i skierować je naprzód. Dzięki temu uzyskujemy intensywne ciepło dokładnie tam, gdzie siedzą goście, bez konieczności zwiększania mocy urządzeń.
Obliczenia
Bądźmy realistyczni: pusty stół to po prostu straty finansowe. Gdy możemy używać naszej przestrzeni na zewnątrz przez trzy lub cztery miesiące dłużej rocznie, sytuacja się zmienia. Ludzie zostają dłużej, gdy nie muszą marznąć. A gdy są komfortowo? Zamawiają dodatkowe napoje lub deser, których wcześniej nie planowali. To sprawia, że średnia kwota rachunku wzrasta.
Kilka uwag
Te grzejniki działają szybko i skutecznie, ale są też bardzo precyzyjne. Jeśli umieścimy je przypadkowo, powstaną „strefy chłodu” – te irytujące obszary, gdzie jeden gość czuje ciepło, a ten obok marznie. Trzeba więc dobrze zaplanować umieszczenie poszczególnych urządzeń, aby strefy ciepła się pokrywały.
Ponadto, należy uważać na kwestię prądu. Te urządzenia zużywają dużo energii. Jeśli umieścimy dziesięć lub więcej takich urządzeń na tarasie, upewnijmy się, że naszy panel elektryczny może poradzić sobie z takim obciążeniem. Nie ma nic gorszego niż awaria prądu w najgorszym momencie – np. w czasie wieczornego posiłku w piątek.